8.12.2013

Rozdział 4

      Siedziałyśmy w ciszy jedząc  śniadanie. Carly wpatrzona była w jedzenie i od czasu do czasu coś pomrukiwała pod nosem.
-Boję się - rzuciła nagle, na co ja odpowiedziałam zmieszaną miną, czego ona się może  bać? Udając, że nie do końca usłyszałam co do mnie mówi, sięgnęłam po kubek z herbatą i napiłam się.
-Co? - zapytałam, jakbym nie usłyszała
-Boję się - powiedziała troszkę zirytowanie.
-Czego?
-Czystki...znaczy, no wiesz...- naprawdę widziałam przerażenie w jej oczach. Nie dziwie się. Sama jestem przerażona 12h Czystki.
     28 sierpnia odbywa się tak zwana "Noc oczyszczenia", przez 12 godzin wszystkie jednostki: policja, pogotowie ratunkowe jak i straż pożarna zostaną włączone, wszystkie przestępstwa wraz z morderstwami zostaną dozwolone, ma to pomóc państwu w  zmniejszeniu bezrobocia jak i w zwalczeniu  dużej skali przestępstw.
-Też się boje...został tylko miesiąc, ale spokojnie, nikogo my nie zabijemy jak i nas nikt nie zabije. Nie mają powodów! A z resztą ja mam zamontowany jak i również ty, najlepsze zabezpieczenie  w domu więc spokojnie.
-Ale zostaniesz ze mną?- widać było że robią się jej szklane oczy
-Carly głuptasie na co ryczysz? Będzie wszystko ok, oraz tak, zostanę z tobą.- znów nastała cisza. Odniosłam nasze talerze do kuchni i wróciłam do mojej roztrzęsionej przyjaciółki.- Kochana ja już muszę się zbierać, mam nadzieję że mnie odprowadzisz?- uśmiechnęłam się do niej a ona tylko pokiwała głową 
-Tylko czekaj, muszę się ogarnąć bo mam zamiar wpaść do sklepu
-Spoko, ja też - Carly poszła do pokoju a ja sięgnęłam po torbę z moimi rzeczami. Ubrałam leginsy w panterkę, zwykłą czarną bokserkę i  moje ukochane air maxy. Uczesałam się w niechlujnego koczka a oczy poprawiłam spiralą do rzęs.
        Po chwili gdy już byłam gotowa, wyszła również Carly w kremowej sukience i czarnych balerinkach. Wyciągnęłam jeszcze dodatkowe ramiączka do torby bym mogła założyć ją na plecy. Złapałam za kluczyki od auta i zeszłam wraz z Carly na dwór a następnie pokierowaliśmy się do samochodu.
-Jezu dzisiaj duszno dosyć - powiedziała wycierając chusteczką pot z czoła oraz włączając radio na fula. Przez cały czas śpiewaliśmy razem piosenki a gdy już byliśmy na miejscu, po prostu ucichłyśmy i gapiłyśmy się na siebie jak ślepy na piękną sukienkę. 
-Dobra..  no to do zobaczenia - uśmiechnęła się promiennie i przytuliła mnie 
-Pa - Carly wysiadła z auta, jeszcze machając mi po drodze, a ja dopiero wyszłam gdy znikła z horyzontu.
-"o cholera" - pomyślałam - "Harry, idzie..." , poprawiłam włosy i założyłam okulary by mnie nie rozpoznał lecz zobaczyłam że przez jego twarz przenika chytry uśmieszek.
-Cześć piękna, śledzisz mnie? - zażartował, niestety nie udało mi się go ominąć - Gdzie tak pędzisz?
-Ja tego, em no kurde - powiedziałam pod nosem na co on jeszcze bardziej się uśmiechnął  i idąc wciąż rytmicznym krokiem puścił mi oczko oraz szedł dalej w swoją stronę. Zatrzymałam się trochę zmieszana.
      Stałam tak chwile  aż w końcu obudził mnie z tego dziwnego transu telefon.

-Halo?
-Witamy, tutaj agencja...
-Nie dziękuje serdecznie. - przerwałam kobiecie  mówiącej za słuchawką
-Ależ proszę pani, niech mi pani pozwoli dokończyć
-Hmm, no dobra, mów - powiedziałam trochę z irytacją
-Jestem sekretarką z agencji modelek - bardzo podkreśliła słowo MODELEK- szef kazał mi do pani znaleźć kontakt i otóż sprawa jest taka. Znaleźliśmy na pewnej stronie społecznościowej pańskie zdjęcie, masz dziewczyno duże predyspozycje do zostania modelką czy też fotomodelką. Była by pani naszym brylantem w agencji. Czy jesteś zainteresowana z nami współpracą? 
-Zadzwonię później, dobrze?
-Dobrze. Do widzenia - rozłączyłam się.
-"za d u ż o rzeczy się dzieje, o i to aż za bardzo"
Otworzyłam drzwi, rzuciłam torbę w kąt i skoczyłam na fotel z myślą co by zrobić. 
-Pizza? Hmm dobry pomysł Diana, jesteś bardzo pomysłowa... - wybrałam numer do jakieś pizzeri i zamówiłam pizze.
 Po 15 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi, zdziwiłam się. Nikogo się nie spodziewałam a na pizze to za wcześnie. Za drzwiami znajdował się piękny bukiet kwiatów z mała karteczką, rozejrzałam się po bokach - pustka, zabrałam kwiaty do środka, "głupie bachory, pewno to one podłożyły mi je" lecz gdy otworzyłam  było napisane:
      Mam nadzieję że kwiaty się podobają, moim zdaniem są one piękne tak samo jak ty.
 Czy będziesz dzisiaj na domówce u James'a Leona? Mieszka on przecznice dalej, wstęp  jest wolny. Spotkamy się tam, będę siedział przy barze.
 Anonim
No cóż, widać że chyba jakiś dzieciak no ale hmm.. kusząca propozycja. Przynajmniej wiem jak spędzę czas.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 zatęskniłam za wami  wiem że rozdziału nie było już od 2 miesięcy prawie...niestety, szkoła. 
Tak przy okazji to Wesołych Świat już mogę życzyć  Buźki, do następnego rozdziału 
by czokolatte x

15.10.2013

Rozdział 3 część 2/2

"nudy,nudy,nudy, o! to super! a nie.. jednak nudy" - powtarzałam w myślach, nagle z transu wybudziły mnie kroki kogoś, złapałam za co było mi najbliżej czyli akurat małe drewniane krzesło.
-Jezus! Jamie co ty robisz w mieszkaniu!? Boże człowieku przecież zawału prawie dostałam! - wybuchłam krzykiem na brata Carly, ma  15 lat jest średniego wzrostu, ma brązowe oczy i trochę dłuższe również brązowe włosy.
-Emm przyszedłem  po północy no bo w sumie mam klucze i no ten yyy wiesz.. na imprezie byłem u kolegi a jakby starzy mnie zobaczyli to bym umarł marnie - odparł drapiąc się po karku - Sorry - dodał po chwili
-Dobra nic nie było, leć do  domu
-Mam jeszcze pytanie
-No? - moja jedna brew uniosła się do góry 
-Na co ci to krzesełko? - zaśmiał się a ja z nim
-No do samoobrony haha - położyłam je na miejsce obok sofy
-Aha haha to złodziej na pewno  by umarł z przerażenia że masz tak groźne krzesełko! - śmiał się wciąż
-Dobra no dobra leć już to nic nie powiem Carly
-A co się tu wyrabia? - niestety nie zdążył bo właśnie wyszła z pokoju moja potargana przyjaciółka ale  Jamie wyszedł rzucając krótkie "pa"
-Co on tu robił? - zapytała
-Oj nic, masz ochotę na jajecznice? - Carly zawarczała tylko ale kiwnęła głową na znak "tak". Podeszłam do lodówki wzięłam kilka jajek, przyprawy, masło i zabrałam się za robienie jajecznicy. 
 -Pomóc ci może coś?
-Zrób kanapki i herbatę
-Na  bogato dzisiaj widzę - powiedziała ze śmiechem, 
-No ba, gwiazdy - zaśmiałam się
     Po ok 5 minutach skończyłam gotowanie i zasiadłam do stołu z przyjaciółką
-Co ty taka cicha? - przerwałam długą ciszę
-A nie wiem... nie wyspałam się chyba - powiedziała troszkę rozmarzona
-Jak ma na imię?
-Ale kto?
-No widzę przecież, że chodzi o jakiegoś gościa! - uśmiechnęłam się
- Charles - przygryzła wargę
-Kurde lecisz na niego!
-No co ty? - powiedziała z  sarkazmem 
-Czekaj, czekaj... czy to nie przypadkiem ten chłopak ze studiów co dobrze gra w koszykówkę? No ba że on! Kurde ciacho mmm na mnie się nie popatrzy nie jestem  w jego typie ale ty jesteś dla niego idealna - odparłam miło
-Oj przestań - zarumieniła się - nie jestem ale spróbuje, choć mały procent że mu się spodobam. Kurde całą noc nie przespaną przez niego
-Woo aż tak? - zaśmiałam się
-Oh pewno ty jesteś nie lepsza
-Hmm no może
-Jak ma?
-Nieważne ..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam ale raczej będę właśnie sporadycznie dodawać rozdziały, szkoła mnie przewyższa a chce mieć stopnie jak najlepsze, na prawdę was przepraszam że 2/2 część dopiero teraz ale cóż.. zrozumcie
grupa: https://www.facebook.com/groups/unbeaten.fanfiction/
by czokolatte x


21.09.2013

Rozdział 3 część 1/2

-Mam farta, że mogę przyjść do niej nawet w kapciach bo tak blisko mieszka - powiedziałam do siebie, widząc już z dala machającą przyjaciółkę
-Hej kochana - powiedziała i pocałowała mnie w policzek co również odwzajemniłam
-Heja, wejdźmy do środka noo muszę się dowiedzieć newsów - zaśmiałam się na co ona zareagowała uśmiechem 
-Herbatę, kawę, pepsi, sprite, fanta czy co?
-A masz sok kaktusowy? - kocham ten sok mogłabym go pić przez całe życie jest przepyszny po prostu mega mega mega!
-No mam - pokiwała głową i sięgnęła po szklanki i karton z sokiem który nalała sobie i mnie
-Dzięki - podziękowałam za szklankę którą mi podała 
-No to jak tam u ciebie? - zapytała najpierw
-Poznałam dziś mega faceta po prostu marzenie haha 
-Aż tak ci się podoba? - zaśmiała się
-Nie zaprzeczam, więc... powiedz mi nowy główny news - uśmiechnęłam się figlarnie

-Podobno dwie czy trzy przecznice dalej, zamieszkał gang DK - widać było że wzdrygała się
-Kto to, co to za skrót? - zadrwiłam
-Tak naprawdę nazywają siebie Unbeaten ale i tak wszyscy mówią na nich DK, DK - Dangerous Kiss, nie wiem od czego, kiedyś czasem grali w klubach a teraz to jeden z najbardziej niebezpiecznych gangów w mieście 
-Ta, na pewno nie dorównują TKOS'om (the kings of streets) z resztą nawet sama nazwa ich gangu mówi sama za siebie - wywaliłam język w stronę przyjaciółki  i wzięłam łyka soku
-Mam ich chyba zdjęcie, ma rok, to z ulotki na ich koncert wycięłam bo mi się spodobali heh - uśmiechnęła się - kocham takich bad boy'ów 
Wzięłam do ręki zdjęcie które mi podała, popatrzyłam i odłożyłam lecz nagle zastygłam.
-Fajni co nie?
-Tak,tak - przestraszyłam się, na zdjęciu był Harry, tak, Harry, ten którego poznałam to ciacho, a on należy do podobno groźnego gangu... nie mogłam tego powiedzieć Carly, od razu zaczęłaby mi mamować - Schrupałabym ich oh - zażartowałam przenikliwie się uśmiechając. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, Carly nie garnęła się do wstawania więc ja wstałam
-Co do cholery.. -odparła a ja odtworzyłam drzwi i ujrzałam mężczyznę z  jedzeniem, podziękowałam i dałam mu pieniądze
-To tylko dostawca leniu
-Ah no tak
   Przez dobre 3 godziny rozmawiałyśmy i rozmawiałyśmy o różnych ważnych i nie ważnych rzeczach a potem zajęłyśmy się oglądaniem jakiegoś filmu romantycznego (wiadome, płakałyśmy, ups poprawka oblałyśmy się łzami co było mega obciachem ale robiliśmy to razem co zmieniało postać rzeczy) aż w końcu zdecydowałam się na zaśnięcie przy filmie ta da piękny koniec eh. Gdy tylko rano wstałam z bardzo dziwnej pozy na co zareagowałam uśmiechem ale Carly przy mnie nie było
-Cholera gdzieś polazła - przetarłam oczy i włączyłam telewizor na jakimś programie śniadaniowym
~~~~~~~~~~~
przepraszam że dodaje rozdział dopiero teraz i to jeszcze taki krótki, ale no cóż piekło mnie wzywa... szkoła :/
napisałam to w czasie wolnym naprawde SORKI że krótkie ale mam nadzieje że się nie gniewacie? :( napisze jak najszybciej  2/2 
by Czokollatte x


15.09.2013

Rozdział 2

- Oh to brzmi wspaniale, czyż nie, Diano? - popatrzyła się na mnie matka
-Taa, świetnie - oznajmiłam z sarkazmem i podparłam głowę o dłonie
-Rozmawiałem z nim trochę i to na prawdę równy gość i macie nawet te same zainteresowania - powiedział nagle ojciec który zazwyczaj chowa się w cieniu matki
- No i? - zakpiłam 
-Diana, nie zachowuj się tak co cie opętało? - wstała mama wyraźnie wkurzona moim zachowaniem
-Oh proszę cie, nie będę z tym lamusem! Nie zmusisz mnie pff - wzięłam kurtkę i wyszłam na dwór, oparłam się o auto i wyciągnęłam szluga, zapaliłam i pozwoliłam mu by jego opary powędrowały do moich płuc. Lily wyszła również z domu po chwili, i podeszła do mnie z figlarnym uśmiechem
-To co? Gotowa na zabawę? - zaśmiałam się tajemniczo i sięgnęłam po torbę z auta.
-Aż się boję, ale lubią tą adrenalinę co mi dajesz - również się zaśmiała, złapałam ją za rękę i pobiegłyśmy razem przed siebie
-To co hmmm, gdzie jest tutaj najbliżej policja? - powiedziałam figlarsko na co ona troszkę się wzdrygała nie znając mojego pomysłu
-Po co ci policja?
-Oj zobaczysz jak tam będziemy, gdzie? - zaczęłam się rozglądać za jakąś tabliczką która prowadziłaby na posterunek policji.
- Na Grove Street ehh - już nie czekając na jej marudzenie zaczęłam podążać  w stronę tej ulicy, gdy już dotarliśmy do bram policji zaczęłam poszukiwanie w mojej torebce dwóch butli ze sprejem
-Ok, znalazłam - powiedziałam nawet nie patrząc na Lily i wyciągając z torby czerwony i czarny sprej podałam je siostrze
-Mózg wysmarkałaś czy co? Przecież to policja, jak już mamy to robić to wole pod mostem niedaleko - powiedziała z zirytowaniem
-No właśnie to policja, kocham ryzykować choć w sumie jestem pod wrażeniem Lila myślałam że jak tchórz stąd uciekniesz! - zaśmiałam się w jej stronę na co ona sparaliżowała mnie wzrokiem i wzięła ode mnie sprej
-Dobra, przymknij się. Co piszemy? - powiedziała trochę zdenerwowana a ja przygryzłam wargę
-Może jakiś ładny wierszyk? - nie musiałam czekać na jej odpowiedź i razem zabraliśmy się za mieszankę paru niemiłych słów na ścianach - o cholera, zwiewamy! - wykrzyczałam do Lily biegnąc w poszukiwaniu jakieś kryjówki gdyż zobaczyłam jakiegoś policjanta idącego w stronę bram, nie zauważył nas ale i tak lepiej było zwiać nim by nas przyłapał. Lila też szybko popędziła za mną, na szczęście nikt nas nie zauważył a my już szłyśmy powoli do domu śmiejąc się ze słów które tam napisałyśmy.
-Jezu dobrze że mam taką siostrę jak ty, kocham cie - powiedziała Lily przytulając mnie na co ja się zaśmiałam
-Większość rzeczy których cie nauczyłam nie należą do tych dobrych więc bardziej nie zdziwiłaby się gdybyś mnie nienawidziła - oznajmiłam na co ona odpowiedziała śmiechem
-Kocham cie - uśmiechnęła się
-Też cie kocham siostrzyczko - przytuliłam ją. Jestem z nią zupełnie szczera, na prawdę bardzo ją kocham, nigdy nie darłyśmy ze sobą kotów jak inne rodzeństwa i cieszę się z tego ona  na pewno też. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Gdy byliśmy już na ulicy domu rodziców, tym razem przyszłyśmy od innej strony i to już dom ich był jako pierwszy, ujrzałam Harrego wyjeżdżającego z domu, popatrzyłam się na niego i wciąż żwawym krokiem szłam do domu... znaczy auta bo już nawet nie chciało mi się gadać z rodzicami. Stałyśmy tak przed domem ok. 10 minut nic nie mówiąc i nawet się nie ruszając tylko patrząc na dom i siebie.
-Wiesz... jadę już, rodzicom nic nie mów zamknij się w pokoju i tyle a najwyżej to pójdź nawet do tego eee Johna? Nie, Nicka?
-Nialla... no okej eh szybko czas mija nie sądzisz? - zapytała
-Wszystko co dobre szybko się kończy, niestety, życie....- trochę się zasmuciłam tym faktem
-Dobra, leć już - powiedziała machając ręką w moją stronę następnie kierując się do drzwi, ja tymczasem wysłałam jej buziaka i wsiadłam do auta, nie marnując żadnej sekundy odpaliłam silnik i popędziłam w stronę Londynu. Gdy tylko już  wyszłam z auta usłyszałam dźwięk z mojej komórki. Odblokowując ją sprawdziłam, że dostałam SMS od Carly, więc od razu wiedziałam że noc będzie nie przespana bo albo będziemy pisać do siebie przez calutką noc, albo gdzieś pójdziemy na co w sumie nie miałam ochoty...
` Carly :* ':
Hej, wbijaj do mnie, mam parę niezłych newsów, może zostaniesz na noc?
    Nie wiedziałam co odpisać z jednej strony okropnie chciało mi się spać ale z drugiej nie chciałam zostawić tak przyjaciółki
Ehhh, no dobra mogę zostać na noc, ale tylko jeśli będzie  pizza! :D
   Odpisałam jej z uśmiechem, nie musiałam długo czekać na odpowiedź, W KOŃCU TO CARLY.
` Carly :* ':
No ba, to czekam :*
    Włożyłam telefon do kieszeni i ruszyłam w stronę domu  Carly na piechotę, jeszcze przed tym wyciągając torbę z ciuchami którą zapomniałam wziąć do domu po ostatniej nocce u Carly.
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest mi tak miło gdy czytam te komentarze <3 nie wiedziałam do końca że ten blog się wam tak spodoba, dziękuje :*.
Byście miały ze mną kontakt  nie taki przez gmail tylko przez to na co najczęściej wchodzimy, czyli facebooka xd, założyłam grupę na której będę pisać na przykład kiedy planuje rozdział, kiedy już jest itd https://www.facebook.com/groups/unbeaten.fanfiction/
Mam nadzieje że napiszecie choćby jeden krótki komentarz a będę ogromnie wdzięczna <3 :*
by Czokollatte x

14.09.2013

Rozdział 1

     Ten dźwięk, którego nikt nie kocha, nie lubi ale i tak każdy woli z nim nie zadzierać, rozprzestrzenił się w mojej głowie na pobudkę by spotkać się ze sztywnymi rodzicami mieszkającymi na drugim końcu Wielkiej Brytanii. No dobra, przesadzam, droga z Londynu do Liverpolu nie jest taka długa ale to i tak nie zmienia faktu, że nie lubię tam jeździć. Poprawka - nienawidzę tego, nienawidzę ich, udawania poważnej i pełnej kultury, taką dziewczynę widzą we mnie rodzice, nigdy im nie dopiekłam i udaje przed nimi taką jaką by chcieli... 'córeczkę idealną' lecz nigdy taką nie będę. Nie jestem nieznośna... no może czasami ale nie należę do do takich które chciałyby co krok komuś wpieprzyć, jestem po prostu... zbyt szczera i bywam chamska, nie uważam tego za zalety ale cóż, taka jestem.
         Wstałam, przetarłam oczy i rozejrzałam się po moim pokoju - czysty, mile pachnący, i piękny, chyba mój ulubiony pokój dlatego tak o niego dbam. Podeszłam do szafy i po chwili w niej szperania, znalazłam coś odpowiedniego do założenia na obiad u rodziców. Założyłam czarną zwiewną sukienkę przed kolano i miętowy sweterek którego nie zapinałam. Po ubraniu zaczęły mi się w głowie układać pytania "w co się uczesać? jak się umalować? szpilki czy balerinki?" ale zlałam to i co pierwsze miałam pod ręką nakładałam na twarz, wybrałam szpilki, a moje blond włosy rozczesałam i pozwoliłam im swobodnie opaść na moje ramiona. Wybiegłam  szybko z domu łapiąc kluczyki do auta i torebkę.
     "Czuję, że droga będzie dziś bardzo monotonna, obym nie zasnęła przed kierownicą bo nawet nie zdążyłam napić się kawy" - pomyślałam i podkręciłam radio na maka by rozbudzić swój organizm by jakoś funkcjonował. Podśpiewując złapałam za swojego iPhona by zobaczyć nową wiadomość która do mnie przyszła
 `Mama':
   Córeczko, tak dawno się nie widzieliśmy i zapomnieliśmy ci powiedzieć z ojcem tydzień temu, jak do ciebie dzwoniliśmy, że, zmieniliśmy dom oto adres *-adres zamieszkania-*
Gdy to przeczytałam od razu przyprawiło mnie o wymioty na sam pierwszy wyraz, odpisałam jej:
  "Dobrze mamo, za około kwadrans będę, właśnie jestem w Liverpolu"
Złapałam za kierownice i przycisnęłam na gazie. Zatrzymałam się przy ulicy którą podała mi matka, ujrzałam trzy duże domy w rzędzie, wyjmując kluczyki ze stacyjki ruszyłam do pierwszego domu, zapukałam. Przez chwile się wzdrygałam gdyż ujrzałam w drzwiach chłopaka, mega przystojnego, bez koszulki więc widziałam jego umięśniony tors i brzuch.
-Siema, emm o co chodzi? - powiedział drapiąc się po karku
-Jesteś nowym pracownikiem rodziców? Jestem Diana. Nie wiedziałam, że rodzice mają aż tak bliskie znajomości ze swoimi pracownikami - popatrzyłam na chłopaka i mijając go weszłam w korytarz w którym był mały bałagan
-Miło mi, Harry - uśmiechnął się - Nie jestem pracownikiem twoich rodziców, z kimś mnie pomyliłaś chyba - zaśmiał się chłopak i poczochrał swoje włosy
-O jezu, sorry. Rodzice zmienili adres myślałam że w tutaj mieszkają... mam na nazwisko Shark, gdzie mieszkają? - zarumieniłam się ze wstydu i cofnęłam się do wyjścia
-Wiesz, ja tutaj nie mieszkam. Przyjechałem do kumpla ale coś mi mówił o państwie Shark chyba mieszkają w ostatnim  budynku, ahh i nie ma sprawy - uśmiechnął się miło znów
-Dziękuje, i jeszcze raz przepraszam. Pa - powiedziałam od wracając się i maszerując drogą w stronę podanego mi mieszkania
-Do zobaczenia - wykrzyknął wciąż stojąc przy drzwiach, czułam jego wzrok na sobie i to mnie bardzo ucieszyło, spodobał mi się no cóż przystojniak o brązowych lokach, umięśnionym ciele i te piękne zielone oczy... marzenie. Poprawiając włosy i biorąc kosmyk za ucho zapukałam do drzwi podobno moich rodziców.
- Oh kochanie, jak miło cie widzieć - wyskoczyła za drzwi mama i przytuliła mnie tak mocno że omal nie zgniotła mi żeber, starałam się  uwolnić z jej uścisku lecz na nic.
-No hej - odpowiedziałam ze zmieszaniem w twarzy
-Choć słońce, muszę ci kogoś przedstawić - zaczęła zawzięcie, prowadząc mnie do salonu - To Jacob, ma swoją firmę - prawie wykrzyczała z radości, a moim oczom ukazał się mężczyzna w  wieku ok. 27 lat, miał blond włosy postawione do góry, był wysoki a w jego twarzy i postawie było widać że jest trochę przemęczony. Ale czemu moja matka tak się nim pod jarała?
-Em Miło mi? - powiedziałam poprawiając włosy a tymczasem Jacob się do mnie uśmiechnął ale wyglądał jakby chciał mnie zaraz pożreć. Ktoś pociągnął mnie za rękaw, odwróciłam się, to była moja siostra Lily.

Lily ma 15 lat, kocham ją i gdyby nie ona na pewno nie przyjeżdżała bym tutaj, do rodziców.
-Hej - powiedziała i przytuliła się do mnie - możemy pogadać na boku? - dodała a ja ruszyłam w stronę jej pokoju który był w sumie nie tak strasznie daleko salonu
-No to więc... o co chodzi? - uśmiechnęłam się do niej 
-Rodzice chcą cie z nim swatać
-Z kim - powiedziałam niepewnie z wyraźnym zmieszaniem -Z tym lalusiem co jest w salonie?
-Taa- oznajmiła z zirytowaniem
-Nie no znowu im odbija, zleje go a oni jak zaczną coś gadać to nie wiem... ale na pewno wrócę wcześniej chyba że gdzieś wyjdziemy?
-Okej akurat ja mam ogromną chęć wyjścia z tego domu wariatów - prawie wykrzyczała z radości
-Też... ej kto mieszka w pierwszym bloku? - zapytałam
-Niall, jest mega fajny, czasem do niego chodzę 
-Ahh okej
-A co? - zapytała gdy akurat nasz tata wszedł do pokoju, rozejrzał się i wgapił się w nas 
-Chodźcie na obiad - odezwał się a my żwawo podniosłyśmy się z łóżka i poszliśmy w stronę salonu gdzie wciąż siedział ten typ który nie odrywał ode mnie oczu i od mojej matki. Jest dziwny, nie pewnie się przy nim czuje... ma w sobie coś chłodnego i nie do końca miłego. Złapałam za łyżkę i zaczęłam wypróżniać miskę z zupą.
-Więc... Jacobie powiedz nam coś o sobie - powiedziała z miłym uśmiechem matka na co ja popatrzyłam się na nią z zażenowaniem.
-No więc, jestem kulturalny, trenuje tenis i jazdę konną to coś pięknego! - i właśnie w tym momencie zachciało mi się spać, nudny laluś z krawatem i że niby matka chce bym z nim była? Nigdy w życiu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, no to dopiero pierwszy rozdział może nie jest wspaniały ale nieźle się będzie dziać w następnych rozdziałach ;) tymczasem proszę o rozdziały czy podoba wam się to że jest dużo akcji bo może wolicie było ich mniej? :) czekam na komenty :*

by Czokollatte x

13.09.2013

Bohaterowie

    Hej, jestem Oliwia i to moje drugie fanfiction opowiadanie:). Mam nadzieje, że się wam spodoba :D. Pst  na wstępie mówię że blog na pewno nie będzie dla 10 latków chyba że lubią czytać o wulgaryzmach i innych takich ;)
                                                       GŁÓWNI BOHATEROWIE

                             

Diana, 19 lat
Niegrzeczna,wesoła dziewczyna mieszkająca w domu kupionym przez zamożnych rodziców których nienawidzi, lubiąca niezłe imprezy
Harry, 19 lat
Lubiący się zabawiać na imprezach i wdawać się w niezłe bójki chłopak, nieco tajemniczy

i inni...
Carly, 18 lat
Pełna poczucia humoru, przyjaciółka Diany, bardzo rozważna
*od lewej* 
Niall, Liam 19 lat ^Harry^ Louis 21 lat Zayn 20 lat
przyjaciele Harrego, znają się prawie od dziecka, ich osobowości będą ujawniane w rozdziałach :)




                                       
*film kończy się 1:10* (wina źle wgranego filmiku)


 Mam nadzieje że na wstępie zostaliście zaciekawieni opowiadaniem :), no to cóż..
do rozdziału :*


by Czokollatte x