-Boję się - rzuciła nagle, na co ja odpowiedziałam zmieszaną miną, czego ona się może bać? Udając, że nie do końca usłyszałam co do mnie mówi, sięgnęłam po kubek z herbatą i napiłam się.
-Co? - zapytałam, jakbym nie usłyszała
-Boję się - powiedziała troszkę zirytowanie.
-Czego?
-Czystki...znaczy, no wiesz...- naprawdę widziałam przerażenie w jej oczach. Nie dziwie się. Sama jestem przerażona 12h Czystki.
28 sierpnia odbywa się tak zwana "Noc oczyszczenia", przez 12 godzin wszystkie jednostki: policja, pogotowie ratunkowe jak i straż pożarna zostaną włączone, wszystkie przestępstwa wraz z morderstwami zostaną dozwolone, ma to pomóc państwu w zmniejszeniu bezrobocia jak i w zwalczeniu dużej skali przestępstw.
-Też się boje...został tylko miesiąc, ale spokojnie, nikogo my nie zabijemy jak i nas nikt nie zabije. Nie mają powodów! A z resztą ja mam zamontowany jak i również ty, najlepsze zabezpieczenie w domu więc spokojnie.
-Ale zostaniesz ze mną?- widać było że robią się jej szklane oczy
-Carly głuptasie na co ryczysz? Będzie wszystko ok, oraz tak, zostanę z tobą.- znów nastała cisza. Odniosłam nasze talerze do kuchni i wróciłam do mojej roztrzęsionej przyjaciółki.- Kochana ja już muszę się zbierać, mam nadzieję że mnie odprowadzisz?- uśmiechnęłam się do niej a ona tylko pokiwała głową
-Tylko czekaj, muszę się ogarnąć bo mam zamiar wpaść do sklepu
-Spoko, ja też - Carly poszła do pokoju a ja sięgnęłam po torbę z moimi rzeczami. Ubrałam leginsy w panterkę, zwykłą czarną bokserkę i moje ukochane air maxy. Uczesałam się w niechlujnego koczka a oczy poprawiłam spiralą do rzęs.
Po chwili gdy już byłam gotowa, wyszła również Carly w kremowej sukience i czarnych balerinkach. Wyciągnęłam jeszcze dodatkowe ramiączka do torby bym mogła założyć ją na plecy. Złapałam za kluczyki od auta i zeszłam wraz z Carly na dwór a następnie pokierowaliśmy się do samochodu.
-Jezu dzisiaj duszno dosyć - powiedziała wycierając chusteczką pot z czoła oraz włączając radio na fula. Przez cały czas śpiewaliśmy razem piosenki a gdy już byliśmy na miejscu, po prostu ucichłyśmy i gapiłyśmy się na siebie jak ślepy na piękną sukienkę.
-Dobra.. no to do zobaczenia - uśmiechnęła się promiennie i przytuliła mnie
-Pa - Carly wysiadła z auta, jeszcze machając mi po drodze, a ja dopiero wyszłam gdy znikła z horyzontu.
-"o cholera" - pomyślałam - "Harry, idzie..." , poprawiłam włosy i założyłam okulary by mnie nie rozpoznał lecz zobaczyłam że przez jego twarz przenika chytry uśmieszek.
-Cześć piękna, śledzisz mnie? - zażartował, niestety nie udało mi się go ominąć - Gdzie tak pędzisz?
-Ja tego, em no kurde - powiedziałam pod nosem na co on jeszcze bardziej się uśmiechnął i idąc wciąż rytmicznym krokiem puścił mi oczko oraz szedł dalej w swoją stronę. Zatrzymałam się trochę zmieszana.
Stałam tak chwile aż w końcu obudził mnie z tego dziwnego transu telefon.
-Halo?
-Witamy, tutaj agencja...
-Nie dziękuje serdecznie. - przerwałam kobiecie mówiącej za słuchawką
-Ależ proszę pani, niech mi pani pozwoli dokończyć
-Hmm, no dobra, mów - powiedziałam trochę z irytacją
-Jestem sekretarką z agencji modelek - bardzo podkreśliła słowo MODELEK- szef kazał mi do pani znaleźć kontakt i otóż sprawa jest taka. Znaleźliśmy na pewnej stronie społecznościowej pańskie zdjęcie, masz dziewczyno duże predyspozycje do zostania modelką czy też fotomodelką. Była by pani naszym brylantem w agencji. Czy jesteś zainteresowana z nami współpracą?
-Zadzwonię później, dobrze?
-Dobrze. Do widzenia - rozłączyłam się.
-"za d u ż o rzeczy się dzieje, o i to aż za bardzo"
Otworzyłam drzwi, rzuciłam torbę w kąt i skoczyłam na fotel z myślą co by zrobić.
-Pizza? Hmm dobry pomysł Diana, jesteś bardzo pomysłowa... - wybrałam numer do jakieś pizzeri i zamówiłam pizze.
Po 15 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi, zdziwiłam się. Nikogo się nie spodziewałam a na pizze to za wcześnie. Za drzwiami znajdował się piękny bukiet kwiatów z mała karteczką, rozejrzałam się po bokach - pustka, zabrałam kwiaty do środka, "głupie bachory, pewno to one podłożyły mi je" lecz gdy otworzyłam było napisane:
Mam nadzieję że kwiaty się podobają, moim zdaniem są one piękne tak samo jak ty.
Czy będziesz dzisiaj na domówce u James'a Leona? Mieszka on przecznice dalej, wstęp jest wolny. Spotkamy się tam, będę siedział przy barze.
Anonim
No cóż, widać że chyba jakiś dzieciak no ale hmm.. kusząca propozycja. Przynajmniej wiem jak spędzę czas.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
zatęskniłam za wami wiem że rozdziału nie było już od 2 miesięcy prawie...niestety, szkoła.
Tak przy okazji to Wesołych Świat już mogę życzyć Buźki, do następnego rozdziału
by czokolatte x





